Od kliszy do wywołanego zdjęcia

Dzisiaj zdjęcia robi się łatwo. Jedno pstryknięcie i już oglądasz chwilę zamrożoną w czasie. Ale ja pamiętam jeszcze jak robiło się zdjęcie za zdjęciem, a potem trzeba było je oddać do zakładu fotograficznego i poczekać, czasem nawet kilka dni, by odebrać odbitki i dopiero wtedy przekonać się, czy przesłona była ustawiona odpowiednio, czy ostrość była taka, jak potrzeba, czy nasycenie barw nam odpowiada. To nie było proste i często tylko specjaliści zajmowali się fotografią.

Trudna sztuka wywoływania zdjęć

Wywoływanie zdjęćRobienie zdjęć to była tylko połowa sukcesu. Ta druga część była o wiele bardziej pracochłonna, czasochłonna i wymagała nie tylko wiedzy i umiejętności, ale też i cierpliwości. Wywołanie zdjęcia składało się z wielu kroków. Na początek należało dokonać odpowiedniej obróbki kliszy fotograficznej, koniecznie w ciemni, aby jej nie prześwietlić. Kiedy już została wyjęta z kasety, specjalna lampa przenosiła to, co zostało na niej utrwalone, na papier światłoczuły. Na początku nie było nic na nim widać, dopiero kiedy został zanurzony w specjalnym płynie, obraz pojawiał się powoli. Wtedy taką wywołaną fotografię wieszało się, by obeschła. Z wywoływania zdjęć niektórzy uczynili prawdziwą sztukę, dopracowując składniki płynu, ostrość światła i inne parametry tak, by otrzymywać artystyczne zdjęcia. Zwłaszcza zdjęcia czarno-białe są zdjęciami artystycznymi. Dziś pod pojęciem wywoływanie zdjęć rozumiemy po prostu przegranie fotografii z aparatu cyfrowego do maszyny wywołującej, w której cały ten proces, którym kiedyś zajmował się człowiek, jest dokonywany automatycznie i z drugiej strony maszyny wychodzą gotowe odbitki. Ten proces jest oczywiście szybszy i bardziej wydajny, ale czasem nachodzi mnie taka nostalgia za starymi zdjęciami wywoływanymi ręcznie.

Dobrze, jeśli w ogóle wywołujemy zdjęcia. Te, które zostają tylko i wyłącznie w aparacie fotograficznym lub na komórce, bo tą się przecież najczęściej robi zdjęcia, często pozostają tam, nie oglądane nigdy. Ja lubię wziąć w rękę album z fotografiami i przypomnieć sobie różne piękne chwile, które ktoś na nich utrwalił. Są to takie momenty warte wspomnień, ważne w naszym życiu, albo nawet takie, które w chwili robienia zdjęcia wydawały nam się szczególne. Takie, które chcieliśmy zachować na później.